Hotel Senator , Starachowice Hotel Senator , Starachowice
menu

Krwawy prezent...czy to mogło się udać?

  1. Hotel Senator
  2. Hotel
  3. Blog
  4. Szczegóły bloga
02 marca 2022

Niewątpliwie mam najlepszych przyjaciół pod słońcem. Są to ludzie do tańca i do różańca,
z którymi znamy się jak łyse konie. W końcu nie jedną kompromitującą sytuację mamy już za sobą. Stąd wiadomym dla mnie jest, że z okazji moich urodzin sprawią mi coś naprawdę wyjątkowego. Ponieważ w ostatnim czasie dość często narzekam na swoje problemy z cerą, która ciągle jest byle jaka i która w sposób jawny daje oznaki swojego cierpienia mimo porządnego makijażu, dbają o mnie niemalże po królewsku i wręczają mi wypasiony prezent -  Voucher do Instytutu Spa dr Ireny Eris w Starachowicach. Otwierając kopertę z tym luksusowym upominkiem, od razu rzuca mi się w oczy napis: MEZOTERAPIA MIKROIGŁOWA. O jej, a cóż to takiego? Dla osoby, która nigdy wcześniej nie korzystała z zabiegów medycyny estetycznej, brzmi to niemal abstrakcyjnie, choć z drugiej strony dość interesująco. A może to najwyższy czas oddać się w ręce specjalistów, którzy zatroszczą się
o moje dobre samopoczucie, a przede wszystkim o nienaganny i zdrowy wygląd mojej cery? No ale jak się do tego właściwie zabrać?



Nim wybiorę się wykorzystać mój Voucher, studiuję wszystkie strony internetowe, w których naczelną rolę odgrywa pojęcie mezoterapii mikroigłowej. Przecież nie spróbuję czegoś, nie mając o tym zielonego pojęcia, aż tak spontaniczna to ja nie jestem. I co takiego ciekawego dowiaduję się od wujka Google? Mezoterapia mikroigłowa to jeden z najpopularniejszych zabiegów kosmetycznych w ostatnim czasie. No okej, ale większość wykonywanych obecnie zabiegów jest popularna – więc to stwierdzenie nie do końca mnie przekonuje. W zabiegu chodzi o pobudzenie produkcji kolagenu i ogólną rewitalizację skóry. Nadal nic mi to szczególnego nie mówi, a więc pogłębiam swoją wiedzę dalej. Dowiaduje się, że zabieg polega na nakłuwaniu skóry, powodując w niej mikrourazy, które następnie stymulują skórę do procesów regeneracyjnych. Zabieg może być stosowany na twarz, w tym okolice oczu, szyję, dekolt, ale także na inne, wybrane partie ciała. Mnie jednak od razu intryguje twarz, która w ostatnim czasie dawała oznaki zmęczenia i znużenia. No ale jak na taki zabieg się wybrać, jak jest się mało odważnym, mało odpornym na ból, a w dodatku alergikiem?

Internet swoimi różnymi, wspaniałymi treściami już nie raz wprawił mnie w poczucie niezadowolenia, dlatego też postanowiłam tak zupełnie na nim nie polegać, tylko wybrać się do Instytutu, mieszczącego się w Hotelu Senator, i wypytać o wszystkie kwestie, związane z mezoterapią mikroigłową. Wybierając numer telefonu do Spa, opowiadam pani, że dostałam taki Voucher, że chciałabym go wykorzystać, ale z przyczyn braku doświadczenia z jakimikolwiek zabiegami, mówię o swoich wątpliwościach, przeplatanych rzecz jasna strachem. Pani o bardzo przyjemnej barwie głosu od razu mnie uspokaja, zapewnia, że nie ma się czego bać i że zabieg niesie za sobą szereg korzyści.  Przy okazji zaprasza mnie za 3 dni na spotkanie, aby mogła nieco więcej opowiedzieć mi o tym jakże wielkim przedsięwzięciu, którego niebawem miałam dokonać. Nie zastanawiając się długo, od razu się zgadzam i wyczekuję tej wizyty.

Czas do środy mija migiem. Widzę się z miłą, uśmiechniętą panią, która prosi mnie o zajęcie miejsca przy stoliku obok recepcji. Bardzo przytulne miejsce, przyjemny półmrok, subtelna muzyka w tle, relaksujący zapach. Wszystkie te drobiażdżki bardzo pozytywnie wpływają na moje samopoczucie. Rozsiadłszy się wygodnie w fotelu, rozpoczynamy konwersację na temat mezoterapii mikroigłowej.
Dowiaduję się, że rzeczywiście jest to zabieg, cieszący się ogromnym uznaniem w oczach wielu kobiet, które widzą efekty już po pierwszej wizycie! No brzmi świetnie. Ponieważ już zdążyłam się zorientować, na czym polega zabieg (wszak internet skarbnicą wiedzy), więc proszę panią, aby pokazała mi sprzęt, na którym pracują. Nagle wyjmuje z elegancko zapakowanego pudełka urządzenie, przypominające swoim wyglądem grubszy, czarny długopis. I co najśmieszniejsze, zaraz potem okazuje się, że urządzenie to nosi nazwę dermapen. Wow, odgadłam nazwę! Nie jestem jakimś orłem z angielskiego, no ale to akurat zrozumiałam :D Przyrząd ten wyposażony jest w 9 ultracienkich sterylnych, jednorazowych igieł o grubości mniejszej niż średnica włosa, które są tak sprytne, że docierają do nawet najbardziej problematycznych miejsc ciała. Pani kilkakrotnie powtarza, że bardzo ważna jest sterylność tych igieł. Jej, jak te igły mnie przerażają myślę sobie. Mam bardzo niską wytrzymałość na ból, stąd moje czarne myśli. Ważną informacją jest dla mnie natomiast fakt, że urządzenie to posiada certyfikat medyczny. To dla mnie oznaka, że nie jest to jakiś pierwszy lepszy sprzęt, który ma na celu głównie zarabianie pieniędzy, tylko jest to profesjonalny przyrząd, który wykonuje usługę na najwyższym poziomie. Więc raczej nie powinien zrobić mi krzywdy.

Przeciwskazania, o których opowiada mi pani, wcale mnie nie dziwią. W końcu kobieta w ciąży, karmiąca piersią, osoby z aktywnym trądzikiem, opryszczką czy zmagające się z cukrzycą bądź hemofilią nie powinny nawet myśleć o tego typu zabiegu. Zresztą przed przystąpieniem do działania, wypełnia się specjalną kartę pacjenta z przeciwskazaniami. Wiadomo, że nie warto zmyślać i zakrzywiać rzeczywistość, gdyż takimi postępkami tylko szkodzimy samemu sobie. A co z osobami, cierpiącymi na alergię? Niestety mam nietolerancję na nikiel i staram się go unikać jak ognia. Uprzejma pani, mega cierpliwa ilością moich szczegółowych pytań, zapewnia mnie, że alergicy również mogą korzystać z tego zabiegu, ponieważ igły w urządzeniu są atomizowane złotem, antyalergiczne, bez niklu, a wszystkie te informacje są umieszczone na ulotce urządzenia. Cieszy mnie taki obrót sprawy, więc ciągnę panią dalej za język, odnośnie efektów ubocznych, po zabiegowych.
Okazuje się, że jedyne mankamenty tego zabiegu to delikatny stan zapalny skóry, lekkie zaczerwienienie, opuchnięcie, trwające do kilku dni od zabiegu. Ale cóż to jest w porównaniu do efektu końcowego, jaki się finalnie uzyskuje? Rozjaśnienie przebarwień i wyrównanie kolorytu twarzy, poprawa struktury skóry, widoczne i długotrwałe odmłodzenie, regeneracja i ujędrnienie, spłycenie zmarszczek i wiele innych. Podświadomie chyba już jestem zdecydowana.

A jak wyglądają poszczególne etapy tego zabiegu? O tym za chwilę, na moim własnym przykładzie w roli niedowierzającego króliczka doświadczalnego. Ale rzecz jasna, ważną kwestią są także zalecenia po zabiegu. Pani o jasnoniebieskich oczach podkreśla, że przede wszystkim staramy się nie dotykać twarzy, nie podrażniać jej, nie wystawiać przez jakiś czas na działanie promieni słonecznych, o wizycie w saunie też najlepiej zapomnieć na jakieś 7 dni po odbyciu zabiegu. Oczywiście należy przez pierwsze 2-3 dni powstrzymać się od wykonywania peelingów, najlepiej na ten czas zrezygnować z ciężkiego makijażu, a jeżeli chcemy zadbać o pielęgnację skóry w tym czasie, można przemyć twarz solą fizjologiczną i posmarować kremem nawilżającym, bogatym w witaminę C. Dużo tego rygoru, ale przecież nie będzie on trwał w nieskończoność, oczami wyobraźni widzę już moją pięknie zregenerowaną twarz. Ale zanim to się stanie… nadchodzi ten dzień, w którym decyduję się na zabieg…

Wchodzę do gabinetu senatorskiego Spa, wita mnie miła, uśmiechnięta pani, nie ta sama, z którą widziałam się jeszcze tydzień temu. Wypełniam kartę pacjenta, zaznaczam oczywiście moją smutną przypadłość dotyczącą alergii na nikiel, resztę okienek wypełniam iksami, jako że nic mi więcej nie dolega. Odkażam ręce i podążam za panią do pomieszczenia, w którym mam oddać się mojej voucherowej przyjemności. Tu jest jakby luksusowo myślę sobie. Bardzo miłe, przytulne, miejsce, w towarzystwie cudnie pachnących świec, wokół widzę różne inne sprzęty, które swoim wyglądem naprawdę robią wrażenie. Kładę się na białej, wygodnej leżance, pani założywszy błękitne, jednorazowe rękawiczki, odgarnia moje naturalnie pofalowane włosy, nakładając na nie specjalną opaskę, następnie wykonuje demakijaż mojej twarzy. Na szczęście nie jestem zbyt mocno pomalowana, więc etap ten przebiega dość  szybko i sprawnie. Następnie przechodzimy do dezynfekcji twarzy – pani wykonuje ją bardzo delikatnie, a mnie ogarnia coraz większy niepokój, gdyż za chwilę moja twarz będzie bombardowana przez miliony igieł. Jak ja to przeżyję! Pani widząc moje zdenerwowanie, stara się rozładować moje emocje, opowiadając o swojej ostatniej, zabawnej przygodzie ze swoim czworonożnym pupilem. Oddalając się nieco ode mnie, już widzę w jej rękach sprzęt, który starannie dezynfekuje i który już właściwie jest gotowy do działania. Zaciskam pięści i czekam na pierwszy kontakt dermapenu z moją skórą. I nagle zabieg czas start!

Czuję ogromną ilość wkłuć, dziwny, nieznany dotąd ból, raz mniejszy, raz większy, ale nie ma tragedii, jest to do zniesienia. Pani delikatnie dociska sprzęt do mojego czoła, wykonując przy tym okrężne ruchy. Robi to partiami, aby o żadnym zakątku mojej twarzy nie zapomnieć. Po około 5 minutach czuję, jak z lewego oka wypływa mi łza. Za jakieś 2 minuty później rozpaczy ulega prawe oko. Mój organizm trochę cierpi, bo łączy się ze mną w tym bólu, ale w miarę upływu czasu coraz bardziej się do niego przyzwyczajam. Nieco bardziej boli mnie zabieg w okolicy żuchwy, nieprzyjemne uczucie ogarnia mnie również podczas manewru w okolicach powiek i nosa. Ale wytrzymuję do końca! I nim się obejrzę, mija 20 minut i zabieg skończony. Nareszcie! Oczywiście czuję moją obolałą, poturbowaną twarz, nie mogę się już doczekać, aż ja zobaczę, ale wygląda na to, że to jeszcze nie koniec. Uprzejma pani, która starannie odkłada sprzęt na swoje miejsce, podchodzi do mnie ze strzykawką napełnioną jakąś przezroczystą substancją. A cóż to takiego? Nie, to nie jest jakiś zastrzyk, lecz specjalna ampułka z preparatem o wybranych właściwościach, którą aplikuje się bezpośrednio na twarz po zabiegu. Preparaty te, według informacji uzyskanych od pani, to super koktajle witaminowe i środki o właściwościach rewitalizujących, które dopiera się do potrzeb skóry. Moja skóra z pewnością będzie za te witaminki bardzo wdzięczna. Pani delikatnie rozprowadza ampułkę na mojej twarzy, następnie aby jeszcze bardziej ją dopieścić, nakłada na nią specjalną maseczkę w formie płachty, która w końcowej fazie zabiegu ma załagodzić zaczerwienienia na mojej twarzy, a także ją odpowiednio odżywić. Po godzinie czasu wychodzę zadowolona z salonu, oczywiście jeszcze raz porządnie wyedukowana przez panie, odnośnie zaleceń po zabiegu, i już nie mogę się doczekać efektu końcowego, na który muszę deczko poczekać.

Obecnie jestem już 3 tygodnie po zabiegu mezoterapii mikroigłowej i muszę przyznać, że moja twarz jeszcze nigdy nie była w tak dobrej kondycji jak teraz. Serio! Zniknęły wszelkie niedoskonałości, których wcześniej nie mogłam zakryć nawet pod grubą warstwą makijażu. Moja twarz widocznie rozpromieniała, zdecydowanie poprawił się jej koloryt i już nie przytłacza szarością, a emanuje wręcz świeżością i blaskiem. Mówię to z własnego doświadczenia, więc to nie są puste słowa, tylko słowa osoby, która jest realistką i która nie uwierzy, póki nie zobaczy i nie przeżyje tego na własnej skórze.


I jestem przekonana, że to nie jest mój pierwszy i ostatni raz, kiedy odwiedziłam Instytut Spa w Starachowicach. Miejsce bardzo klimatyczne, świetnie zaaranżowane z dbałością o każdy szczegół, a połączenie zapachu i muzyki od razu wprawia w stan błogości i odprężenia. Dziewczyny tam pracujące to niesamowicie miłe, mądre, bardzo kompetentne osoby, które wykonują swoją pracę z ogromną pasją i zaangażowaniem i których wiedza na temat zabiegu uspokajała mnie na każdym etapie przeprowadzanego zabiegu. Dzięki nim i ich podejściu do swojej pracy jak i do klienta przekonałam się, że rzeczywiście strach ma wielkie oczy. A moi kochani przyjaciele? Trafili z prezentem lepiej, niż mogłabym sobie wymarzyć.

 

Aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie, Serwis wykorzystuje pliki cookies zapisywane w pamięci przeglądarki. Szczegółowe informacje na temat celu ich używania, w tym przetwarzania danych dotyczących aktywności użytkownika oraz personalizacji reklam, oraz możliwość zmian ustawień plików cookies, znajdują się w Polityce prywatności.
Klikając ZAAKCEPTUJ WSZYSTKIE, wyrażasz zgodę na korzystanie z technologii takich jak cookies i na przetwarzanie przez Hotel Senator S.C. Prokop i s ka, ul. Bankowa 7, 27-200, Starachowice , Twoich danych osobowych zbieranych w Internecie, takich jak adresy IP i identyfikatory plików cookie, w celach analitycznych i marketingowych (w tym do zautomatyzowanego dopasowania reklam do Twoich zainteresowań, mierzenia ich skuteczności oraz przetwarzania danych użytkownika dla celów analitycznych). Zmiany ustawień plików cookies oraz szczegółowe preferencje dotyczące zgód możesz dokonać w ustawieniach.

Zarządzaj ustawieniami dotyczącymi prywatności
Niezbędne pliki cookies

Pliki cookies niezbędne do działania usług dostępnych na stronie internetowej, umożliwiające przeglądanie ofert lub dokonywanie rezerwacji, wspierające mechanizmy bezpieczeństwa, m.in.: uwierzytelnianie użytkowników i wykrywanie nadużyć. Te pliki są wymagane do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej. Nie wymagają Twojej zgody.

Analityczne pliki cookies

Pliki cookies umożliwiające zbieranie informacji o sposobie korzystania przez użytkownika ze strony internetowej w celu optymalizacji jej funkcjonowania oraz dostosowania do oczekiwań użytkownika. Wyrażając zgodę na te pliki cookies, zgadzasz się na przetwarzanie danych dotyczących Twojej aktywności na stronie w celach analitycznych.

Marketingowe pliki cookies

Pliki cookies umożliwiające wyświetlanie użytkownikowi treści marketingowych dostosowanych do jego preferencji oraz kierowanie do niego powiadomień o ofertach marketingowych odpowiadających jego zainteresowaniom, obejmujących informacje dotyczące aktywności użytkownika, produktów i usług administratora strony i podmiotów trzecich. Zgoda na te pliki cookies oznacza, że Twoje dane mogą być używane do personalizacji reklam oraz analizy skuteczności naszych kampanii reklamowych.

Twoje preferencje nie zostały jeszcze zapisane